Janusz Szewczak: Zagrożenie kryzysem w Europie Środkowo-Wschodniej coraz poważniejsze Gazeta Finansowa/16.05.2008, godz. 13:43
(...) Niewidzialna ręka rynku okazała się ręką obumarłą. Za Oceanem ostro zareagowano, stosując metody niczym z gospodarki nakazowo-rozdzielczej, pompując setki miliardów dolarów do gospodarki USA.
Skala globalizacji, spekulacji i deregulacji na rynkach światowych stała się tak powszechna i wszechogarniająca, że potrącony w Kalifornii kamyczek uruchamia lawinę zdarzeń na całym świecie. Możliwość pęknięcia kolejnej bańki spekulacyjnej obejmuje błyskawicznie cały świat, niestety, również gospodarki krajów UE, gdzie spowolnienie jest coraz bardziej widoczne. Przekonanie o wielkiej wiedzy i nieomylności zarządzających światowymi finansami zaczyna odchodzić w przeszłość. Szkoda, że zarządzający polskimi TFI nie potrafią tego zrozumieć i nadal zaklinają rzeczywistość.
Było do przewidzenia
W większości rozwiniętych i rozwijających się krajów wystąpiły bardzo podobne zjawiska. Boom produkcyjny i konsumpcyjny, ogromna spekulacja, coraz bardziej ryzykowne instrumenty finansowe, wzrost zamożności społeczeństw, w tym nowych krajów, takich jak Chiny, Indie, Brazylia, powszechna i łatwa dostępność do kredytów, drastyczny wzrost cen nieruchomości, spekulacje giełdowe, osłabienie roli i rozluźnienie nadzoru finansowego, masowa prywatyzacja i wielkie fuzje światowych koncernów oraz olbrzymi, często czysto spekulacyjny wzrost cen ropy i nośników energii wynikające z tego podwyżki cen ropy i energii elektrycznej.
Amerykańska grypa?
Kryzys musi więc mieć charakter globalny, chociaż wiadomo, że niektórzy znoszą go lepiej niż inni. Podobnie jak z chorobą. Kto pierwszy zachoruje, ten pierwszy zaczyna się leczyć, co widać na przykładzie USA. Jeśli ognisko choroby, kryzysu gospodarczego, spowolnienia, czy jakby tego nie nazwać, dotknie którykolwiek z krajów Unii Europejskiej, krajom Europy Środkowo-Wschodniej, nowym członkom Unii grozi prawdziwa zapaść. Agencje ratingowe coraz krytyczniej oceniają sytuację gospodarczą, zwłaszcza w państwach nadbałtyckich – dotychczasowych liderów gospodarczych przemian prywatyzacji i podatku liniowego.
Ciężkie chwile
Polska bańka zaczyna pękać, jak na razie na rynku funduszy inwestycyjnych. Ze 140 mld zł na jesieni 2007 r. zrobiło się zaledwie 106 mld zł. Ludzie zabrali i zabierają dalej swoje pieniądze. Ceny mieszkań i nieruchomości stanęły i zaczynają spadać. Giełda przeżywa ciężkie chwile, a rząd zapowiada rezygnację ze znaczącej części dochodów budżetowych. Spadają zamówienia eksportowe, produkcja przemysłowa (...).
Janusz Szewczak
Autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym
| Zagrożenie kryzysem w Europie Środkowo-Wschodniej coraz poważniejsze |
| (Gazeta Finansowa/16.05.2008, godz. 13:43) |
http://biznes.onet.pl/7,1487445,prasa.html