EU - zwei Geschwindigkeiten. Europäisches Magazin SOWA. Herausgeber: Stefan KOSIEWSKI, Frankfurt am Main
Blog > Komentarze do wpisu
Karol Zaliwski: EPITAFIUM DLA MARKA EDELMANA

Edelman, Kwaśniewski (Sztolcman), Gieremek (Berele Lewartow)  żydowska banda szczęśliwych, zadowolonych z siebie  http://sowa.mypodcast.com/200807_archive.html

EPITAFIUM DLA MARKA EDELMANA
De mortuis aut bene, aut nihil (O zmarłych należy mówić dobrze albo wcale). Nie poddam się terrorowi tej łacińskiej sentencji i napiszę - jak mi się wydaje - prawdę o czynach zmarłego, które on za dobre uważał. Ale też nie mogę dobrze mówić o człowieku, który dobrze nie czynił a raczej odwrotnie. Chociaż afera hazardowa „przykryła” śmierć idola środowisk lewicowo-żydowskich w Polsce - Marka Edelmana, to jednak trudno nie odnotować faktu zejścia ze sceny, nachalnie prezentowanego Polakom jako autorytet moralny polonofoba. Człowiek ten, przedstawiany bezpodstawnie, jako przywódca powstania w Getcie Warszawskim, opanowany obsesją tępienia antysemityzmu przez antypolonizm, był postacią kontrowersyjną. Kim jednak był faktycznie, i co o nim wiemy?
Marek Edelman - urodził się Homlu w 1919 r., choć kłamliwie twierdził, że urodził się w Warszawie w 1922 r. Jak to w jego „kołach”, nazwisko, dane o urodzeniu i przeszłości są zależne od tego czy dają jakieś korzyści. Data jego śmierci jest jednak pewna - 2 października 2009 w Warszawie.
Od dzieciństwa związany z socjalistami, już jako dziecko Marek Edelman wstąpił do Socjalistiszer Kinder-Farband (SKIF-Socjalistycznego Związku Dziecięcego) - organizacji dziecięcej działającej przy Bundzie. W czasie II wojny światowej należał do Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego (Bund 1), w 1942 r. był wśród założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej. Uczestniczył w powstaniu w getcie warszawskim a po śmierci M. Anielewicza, został ostatnim przywódcą bojowników ŻOB.
Komuniści postarali się, aby o Anielewiczu i Edelmanie oraz bohaterskich walkach ŻOB, wiedzieli wszyscy z przedszkolakami włącznie. Prawda była jednak taka, że w powstaniu walczyło tylko ok. 200 bojowników ŻOB (200 - według Edelmana, natomiast Bartoszewski zwiększa tą liczbę do tysiąca - hi, hi hi... on ich chyba liczył). Uzbrojenie ŻOB stanowiło 70 pistoletów (50 od ŻZW) zaś członkowie ŻOB nie posiadali żadnego doświadczenia wojskowego. Prowadzili oni walkę głównie typu partyzanckiego, polegającą na strzelaniu zza węgła.
Główną powstańczą siłę bojową, stanowili bojownicy Żydowskiego Związku Wojskowego 2) [założonego w 1939 r.] w liczbie 1500, dysponujący co najmniej 3 ckm, 4 rkm, 1 lkm, 15 pistoletami maszynowymi, 7 karabinami, 150 pistoletami i 1050 granatami (tyle dostali od Polaków), wśród nich było wielu wyszkolonych żołnierzy i oficerów WP. Stoczyli oni, co najmniej kilka regularnych bitew o obiekty z wojskami niemieckimi.
A ilu z was słyszało o Żydowskim Związku Wojskowym, Pawle Franklu i Dawidzie Apfelbaumie? Prawie nikt. Bohaterscy powstańcy z ŻZW, zostali wybici w walkach niemal do nogi, co ułatwiło ocalałej części przywódczej ŻOB w sposób bezczelny i nieetyczny przypisać sobie wszelkie zasługi i przez lata wypinać piersi po ordery, jako jedyni przywódcy i bohaterscy bojownicy powstania w getcie. Świadczy o tym fragment rozmowy Anki Grupińskiej z Markiem Edelmanem („Ciągle po kole"):
„...Ty, w Polsce wiele razy opowiadałeś...
- ... o ŻZW?
- Nie, no właśnie, opowiadałeś o powstaniu, zawsze milcząc o ŻZW. Warto może porozmawiać o faktach.
- O jakich faktach? Nie było faktów!...”
Ja jednak przytoczę tylko dwa fakty o których Edelman mówi że ich nie było. Oto one: W dniach 19-22 kwietnia 1943 r., siły ZZW toczyły regularny, zacięty bój o Plac Muranowski 3), a nad nimi powiewały flagi polska i żydowska - to bolało Himmlera który awanturował się o to oraz ...M. Edelmana. I drugi fakt ukrywany przez Edelmana że do getta i dwudniowej w nim walki, kanałami przeszły patrole AK: 20-go kwietnia, pod dowództwem J. Lejewskiego (tracąc połowę swego dwudziestoosobowego stanu) a 27 kwietnia wszedł mjr. H. Iwański z 18 ludźmi. Mjr H. Iwański poniósł szczególnie wielką ofiarę, stracił w tych walkach syna i brata. Po 2 dobach wycofano się tunelem, zabierając ze sobą rannych polskich i żydowskich żołnierzy.
A M. Edelman te wszystkie zasługi przypisał sobie, nie protestując kiedy go gloryfikowano. Kiedy Niemcy wysadzili i opanowali bunkier przy ul. Miłej (po jego denuncjacji z nieznanych powodów), gdzie znajdował się „sztab” ŻOB. Zginął cały „sztab” z szefem Edelmana - M. Anielewiczem, ale jak Edelman wyszedł żywy z tej opresji tego nie wie nikt.
Kłamać można nie tylko słowem, równoprawnym a może podlejszym i perfidniejszym sposobem kłamania, jest przemilczanie. Nieboszczyk Edelman kłamał, milcząc chytrze o najważniejszej sile powstania w getcie, przez co eksponował swoje iluzoryczne zasługi. To tak jakby mówiąc o Powstaniu Warszawskim ani słowem nie wspomnieć o żołnierzach AK, bełkocząc cały czas o dokonaniach AL.
Przed laty mówiło się o jednym do dziś żyjącym z przywódców powstania. Dziś bezczelnie już mówi się o M. Edelmanie jako przywódcy powstania - tak rodzą się mity.
Kiedy M. Edelman „opłakał już” swoich podwładnych z ŻOB, „dowódca powstania” jako zwykły szeregowiec, znalazł się w innej Drużynie ŻOB dowodzonej przez kpt. Antka - Izaaka Cukiermana. Drużyna ta, została włączona do sił AL i broniła barykady na ul. Rybaki. Po kapitulacji powstania, drużyna schroniła się w dwóch bunkrach z których jeden został zlikwidowany przez Niemców a drugi przy ul Promyka 43 z Edelmanem w środku, ocalał. To się nazywa fart.
Fakt udziału w Powstaniu i to w składzie sił AL., ułatwił Edelmanowi start w PRL-u i bycie „opozycjonistą”. W 1951 ukończył studia na Akademii Medycznej w Łodzi, specjalizował się następnie w zakresie kardiochirurgii.
Działalność opozycyjną podjął po 1976 roku, współpracując z Komitetem Obrony Robotników (KOR) a w TV „trąbili” że był jednym z założycieli. No cóż. Polakom wmawia się, że KOR było organizacją niemal charytatywną, działającą półlegalnie. Owszem KOR pomagał rodzinom robotników Radomia, działał oczywiście za przyzwoleniem władz PRL-u bo tworzyli go ludzie zaufani (sami swoi), którzy organizując KOR, dla „ozdoby” dobrali sobie kilku autentycznych opozycjonistów. KOR tworzyło 38 osób ale próżno szukać wśród nich Marka Edelmana.
Faktycznym zadaniem KOR było spreparowanie opozycyjnych życiorysów, ludziom przewidzianym do przejęcia władzy po zmianach ustrojowych. Oczywistym jest, że pierwszeństwo w dostępie do władzy należy się w pierwszej kolejności tym, którzy zasłużyli sobie na opinię „nieugiętych bojowników o wolność i demokrację”. Potem M.Edelman był w Zarządzie Regionu Ziemia Łódzka NSSZ Solidarność, w stanie wojennym internowany na okres 2 dni. A jeszcze później tworzył III RP przy preparowaniu kantów okrągłego stołu.
I to byłoby na tyle o człowieku, który żył i psocił i jeszcze za to przez Kwaśniewskiego był wywyższony Orderem Polonia Restituta, mimo że było wielu godniejszych tego zaszczytu.
Aha! No muszę coś dobrego, choć na koniec napisać o Marku Edelmanie... Był zawsze ogolony w odróżnieniu od swych pejsatych i brodatych współbraci i judaizujących Polaków, którzy z lenistwa i niechlujstwa estetycznego w wieku superwilkinsonów straszą wczorajszym zarostem.
Karol Zaliwski - 2009-10-5

PS. A teraz będzie trochę „od rzeczy”. Oto przed chwilą usłyszałem w TVP2, określenie osoby pedofila Romana Polańskiego: „...wielki Polak pochodzenia żydowskiego...”. Od tego momentu gnębi mnie pytanie, którego „odpędzić precz” nie potrafię: czy może być coś odwrotnego tzn. taki dziwoląg, jak „Żyd pochodzenia polskiego”?.

1. BUND - (Algemejner Jidiszer Arbetersbund in Lite, Pojln un Rusland) - Powszechny Żydowski Związek Robotniczy na Litwie, w Polsce i Rosji - organizacja marksistowska, opowiadała się za kulturalną autonomią dla Żydów wschodnioeuropejskich, utworzeniem laickiego szkolnictwa i wspieraniem kultury w języku jidysz. Przeciwna powrotowi Żydów do Palestyny.
2. ZZW - formacja zbrojna Żydów polskich, powołana w listopadzie 1939 przez byłych oficerów Wojska Polskiego i działaczy organizacji prawicowych żydowskiego pochodzenia. Dowódcy ŻZW Mieczysław Apfelbaum i Paweł Frenkel. Organizacja reprezentowała nurt prawicowy. Organizacja od początku pozostawała w kontakcie ze strukturami podziemia polskiego, podlegając Związkowi Walki Zbrojnej a później AK..
3. Na ul Muranowskiej 6 - tuż przy placu, było wejście do tunelu łączącego getto z polską częścią Warszawy.

http://job.blox.pl/2009/10/Marek-Edelman-mitologizacja-jednego-czynu.html
wtorek, 03 listopada 2009, lech.walesa1

Polecane wpisy

mysowa's Videos auf Dailymotion